Wszystkiego jest już aż nadto

Jelena Mijić

Dziś nie sposób zajmować się wyłącznie działalnością artystyczną. Zresztą, być może nigdy nie było to możliwe. Przyznaję, że bywam artystką tylko czasami, gdy mam ku temu sposobność i odpowiednią przestrzeń. W innych okolicznościach muszę dzielić czas i energię na rozmaite zajęcia, choć na szczęście działam głównie na polu kultury. Nie mam stałych dochodów. Pracuję nad wieloma różnymi projektami i angażuję się w rozmaite inicjatywy kulturalne: jestem gospodynią i członkinią redakcji audycji radiowej, poświęconej niezależnej sztuce i scenie kulturalnej w Serbii; należę do niezależnego centrum kultury Magacin w Belgradzie i do kolektywu fotograficznego Belgrade Raw. Ta ciężka praca przynosi mi wiele satysfakcji.

Ostatnio coraz dobitniej uświadamiamy sobie, że żyjemy w czasach powszechnej korupcji. Dowodów na to dostarcza codziennie polityka naszych państw narodowych; zarazem degradacji na skalę globalną ulegają także idee i ideały. Choć wciąż gloryfikujemy równość, demokrację, sprawiedliwość itd., rzadko je urzeczywistniamy (i mało kto się o to stara).

 

Ostatnio wszyscy przekonujemy się, że najwyższy czas zwolnić tempo życia. W tej chwili świat niemal całkowicie się zatrzymał, ale wciąż słyszymy, że podczas izolacji powinniśmy rozwijać umiejętności, poszerzać wiedzę i zdobywać kompetencje, korzystając z kursów internetowych, czytając książki, oglądając filmy, kończąc nasze projekty literackie, opracowując nowe koncepcje itd. A wszystko po to, by po powrocie do normalności pracować wydajniej i odnosić sukcesy. Świetnie. Ale czy naprawdę chcemy wrócić do normalności? Czy normalność była aż tak dobra? A jeśli tak, to dla kogo?

Rozumiem, że niektórzy artyści w pierwszym odruchu, w odpowiedzi na kryzys mają potrzebę tworzenia i wyrażania uczuć oraz myśli. Nie mogę jednak zrozumieć, dlaczego jedyna reakcja sektora kultury i sztuki polega na przeniesieniu się do sieci/świata wirtualnego, jakby naszym jedynym problemem było to, że nie możemy cieszyć się sztuką w przestrzeni realnej. Nagle przytłoczyła nas oszałamiająca liczba darmowych książek, wystaw online, filmów i nowych platform, na których można dzielić się sztuką podczas kwarantanny.

 

Nawet jeśli działania te pomogły niektórym i wypełniły pustkę, która nagle się pojawiła, o czym to świadczy? Sztukę należy konsumować w chwilach wolnych od pracy. Książkę czyta się dla zabicia czasu, kiedy nie można pójść do baru czy restauracji z przyjaciółmi. Jednocześnie nie wolno zmarnować choćby minuty, trzeba ją dobrze wykorzystać i się wzbogacić, nauczyć się czegoś, zdobyć jakąś umiejętność. Nie trzeba nawet wspominać, że wszystkie te atrakcje znaczą tyle co nic dla kogoś, kto właśnie stracił pracę, zachorował i nie stać go na leczenie, nie ma gdzie spać, nie ma co jeść, albo po prostu musi kontynuować swoje marnie opłacane zajęcia, by przetrwać.

 

Muszę przyznać, że mnie również przyszło do głowy kilka pomysłów. Na przykład mogłabym zostać panartystką, czyli artystką w czasie pandemii. Choć jestem wykształconą malarką, zajmuję się takimi dyscyplinami jak muzyka, taniec i performans, a od niedawna także literaturą, filmem itd. Mam bowiem głębokie przekonanie, że społeczeństwo może dobrze funkcjonować, jeśli osiągnięta zostanie równość na drodze redystrybucji władzy, w środowisku podzielanej i niekonkurencyjnej kreatywności.

Do działania zachęcił mnie także sondaż na temat funkcji sztuki w społeczeństwie, który przeprowadziłam wśród bliskich, należących do klasy pracującej. Chciałam się bowiem dowiedzieć, jaką, do cholery, wykonuję pracę. W innych okolicznościach my, artyści i pracownicy kultury, mamy do czynienia jedynie ze średnimi i wyższymi klasami społecznymi, dla których sztuka jest wyłącznie produktem czymś, co można kupić. Świat sztuki zazwyczaj na to przyzwala i zachowuje się, jakby wszystko było w porządku, o ile tylko każdy dba o swoje interesy. Ale na czym polegają nasze interesy i dlaczego właśnie tego określenia używamy? Zależy nam na tym, by produkować jeszcze więcej fizycznych i cyfrowych przedmiotów i dzieł, wytwarzając przy tym coraz więcej odpadów i hałasu? Albo przykładać rękę do podtrzymywania neoliberalnego kapitalizmu, upiększając go naszą twórczością? Oczywiście, wszystkie te pytania rozlegają się we współczesnej akademii, gdzie są znacznie klarowniej formułowane i poddawane pod dyskusję. Jednak podczas tego nieoczekiwanego światowego kryzysu coraz częściej rozbrzmiewają one w sferze publicznej.

 

Dzisiaj uświadamiamy sobie, że społeczeństwa na całym świecie i nasza planeta nie rozwijają się w sposób zrównoważony. Choć zasobów powinno wystarczyć dla wszystkich, żyjemy w świecie nierówności i coraz więcej wytwarzamy. Zmienić to można tylko poprzez redystrybucję władzy i spowolnienie codziennego życia. Wierzę, że artyści mogą pomóc w zrozumieniu, jak doprowadzić do tej zmiany, rezygnując z megalomańskich projektów i zamiast nich nawiązując rozmaite eksperymentalne współprace o krytycznym wydźwięku. Naszą energię, wysiłki i zasoby możemy spożytkować na wzmacnianie infrastruktury, opartej na takich wartościach, jak solidarność, równość, współczucie, troska i wzajemna miłość.

 


Tłumaczenie z języka angielskiego: Mateusz Borowski

 

BIO

 

Jelena Mijić (1989) jest artystką multimedialną z Belgradu. Należy do kolektywu Belgrade Raw, założonego w 2009 roku, by fotografując codzienne życie w Belgradzie badać społeczne, urbanistyczne i polityczne aspekty życia w miastach, a także diagnozować wspólnotę. W 2013 roku członkowie kolektywu pełnili funkcję kuratorów wystaw fotograficznych w centrum kultury Artget Gallery w Belgradzie. Mijić angażuje się w wiele oddolnych inicjatyw w swym mieście, pracuje między innymi w niezależnym centrum kultury Magacin, które funkcjonuje na zasadzie otwartego kalendarza i podzielanych obowiązków. W 2016 roku należała do współzałożycieli galerii Ostavinska, stanowiącej część Magacin. Od 2017 roku jest gospodynią i członkinią redakcji audycji radiowej, poświęconej niezależnej sztuce i scenie kulturalnej w Serbii. Należy również do zespołu organizacyjnego międzynarodowego programu rezydencji artystycznych MultiMadeira na Maderze, przestrzeni dla eksperymentu i istotnych wymian, niezależnych finansowo, wolnych od logiki projektów i raportów. Brała również udział w piątej edycji wyprawy artystycznej Sound development city (www.sound-development-city.com). W 2017 roku otrzymała Nagrodę im. Dimitrije Bašićevića Mangelosa, przyznawaną co roku serbskim artystom przed trzydziestym piątym rokiem życia i absolwentom Residency Unlimited w Nowym Jorku.

*Zdjęcie w tle: Belgrade Raw. Dzięki uprzejmości artystów.