Leśny sąd

Paulo Tavares

Pierwodruk w: Elements for a World: Wood, red. Ashkan Sepahvand, Sursock Museum, Beirut 2016, s. 18-23. Za uprzejmością autora.


SPRAWA: LUD KECZUA Z SARAYAKU PRZECIWKO PAŃSTWU EKWADOR
PRZESŁUCHANIE PUBLICZNE
MIĘDZYAMERYKAŃSKI TRYBUNAŁ PRAW CZŁOWIEKA
KOSTARYKA, 8 LIPCA 2011

ŚWIADEK
SABINO GALINGUA


Sędzia przewodniczący: Udzielam głosu pełnomocnikowi powoda, panu Mario Melo.

Pełnomocnik: Dziękuję wysoki sądzie. Panie Don Sabino, chciałbym, żeby wyjaśnił pan sądowi rolę, jaką odgrywa w społeczności.

Świadek: Jestem tym, który od wczesnego dzieciństwa wie wszystko o Puszczy. Znam Puszczę, znam rzeki, znam życie, w tym życie kamieni.

Pełnomocnik: Don Sabino, dlaczego ten obszar jest tak ważny dla jego mieszkańców?

Świadek: Sarayaku to żywa ziemia. To żywa puszcza, w której żyją drzewa, lecznicze rośliny i wszelkiego rodzaju istoty.

Pełnomocnik: Gdy pracownicy firmy naftowo-gazowej CGC weszli na teren Sarayaku, zniszczyli sławne święte drzewo Lispungo, co istotne wpłynęło na życie pana Cesara Vargasa, który uchodził za miejscowego mędrca. Czy może pan opowiedzieć sądowi, co się wtedy zdarzyło?

Świadek: Działka pana Cesara Vargasa położona jest w obrębie zwanym Pingullu. Tam mieszka ze swymi drzewami. Gdy [pracownicy CGC] ścięli wielkie drzewo Lispungo z włóknami, których używał do uzdrawiania, bardzo posmutniał, a jego żona umarła. Potem umarł on sam. Mieli dwóch synów, którzy też umarli, jeden po drugim. Teraz zostały tylko dwie córki.

Pełnomocnik: Don Sabino, czy mógłby pan wyjaśnić sądowi, jak działania firmy CGC na terytorium Sarayaku wpłynęły na zamieszkujące tam istoty, których nie widzą zwykli ludzie?

Świadek: W Puszczy mieszkają istoty, które spotykali i widywali moi przodkowie; zdarzało się to bardzo często. Mieszkają tam władcy Puszczy. Ludzie wcale nie są jej właścicielami. Mieszka tam Amasanga, jeden z władców Puszczy; także Sacha Runa. Moi przodkowie potrafili ich dostrzec. Jeżeli znikną, będzie to katastrofa.

Pełnomocnik: Co się stało z tymi istotami, gdy pracownicy CGC zaczęli zakładać ładunki wybuchowe?

Świadek: Jeżeli ładunki zostaną zdetonowane, wszystkie te istoty umrą, uciekną albo znikną, powodując wiele cierpienia.

Pełnomocnik: Don Sabino, jak według pana działania nafciarzy wpłynęły na życie miejscowej społeczności?

Świadek: W sposób katastrofalny, bowiem wielu naszych musiało iść, by bronić terytorium. Straciliśmy pracę i zbiory. Nie mogliśmy zajmować się pracą, bo musieliśmy bronić naszej ziemi. Jesteśmy myśliwymi. Co trzy miesiące wyruszamy na polowanie. Teraz to niemożliwe ze względu na ładunki wybuchowe. Ten sektor był również siedzibą władców Puszczy, którzy chronią ekosystem.

Pełnomocnik: Mówiąc o władcach, którzy chronią ekosystem, ma pan na myśli ludzi czy istoty duchowe? Czy mógłby pan to wyjaśnić sądowi nieco dokładniej?

Świadek: Wielu się ukrywa, inni pomarli. To oni podtrzymują istnienie dżungli. Gdy zbyt wiele rzeczy ożywionych i nieożywionych zostanie zniszczonych, góry też się rozpadną. Mieszkamy w dolinie rzeki Bobonaza; to wszystko dotyczy nas bezpośrednio. Siejący zniszczenie przybysze z zewnątrz nie wiedzą, co czynią. My wiemy, bo widzimy to na własne oczy.

W połowie lat 90. ubiegłego stulecia, na fali neoliberalnych reform i w warunkach wysokiego deficytu budżetowego, rząd Ekwadoru postanowił przyznać nowe koncesje na wydobycie ropy naftowej na ogromnych połaciach amazońskiej dżungli, uruchamiając tym samym gwałtowny proces zawłaszczania terenów zamieszkałych przez ludność lokalną. W wyniku globalnego konkursu ofert, argentyńska korporacja CGC uzyskała prawo poszukiwania ropy na terenie określonym jako Blok 23, 65 procent którego pokrywało się z prawnie uznanym terytorium ludu Keczua z Sarayaku. Najpierw pojawili się geolodzy i antropolodzy, oferujący nisko płatne prace w przemyśle naftowym i projekty rozwojowe, lecz gdy miejscowi odmówili przehandlowania swojej ziemi, pojawiło się wojsko, zaczęły się aresztowania i prawne represje. Towarzyszyły temu łamanie praw człowieka i obywatela, prywatyzacja przestrzeni publicznej i dewastacja środowiska.

W obliczu tej ponownej próby kolonizacji, mieszkańcy Sarayaku odpowiedzieli pokojową strategią oporu, łączącą działania w terenie organizację obozowisk pokój i życie z działaniami prawnymi w postaci zaskarżenia państwa Ekwador przed Międzyamerykańskim Trybunałem Praw Człowieka. Celem pozwu było powstrzymanie wieloletnich naruszeń praw ludności lokalnej i praw człowieka przez państwo i przemysł naftowy, które doprowadziły do rozległego skażenia środowiska w północnej części ekwadorskiej Amazonii i w efekcie do katastrofy humanitarnej.

Technika poszukiwania ropy naftowej polega na podzieleniu całego obszaru koncesji na jednohektarowe działki, a następnie zdetonowaniu umieszczonych pod ziemią w ich narożnikach potężnych ładunków wybuchowych, w celu wywołania wstrząsów sejsmicznych. W połączeniu z niezbędnymi wylesieniami, te geologiczne wstrząsy dziesiątki tysięcy eksplozji przeprowadzonych przez około dwa lata spowodowały masowe szkody ekologiczne, w tym drastyczny spadek populacji ssaków i ryb. To, co dla państwa i jego korporacyjnych grup interesów było oznaką nowoczesności i rozwoju, Sarayakom jawiło się jako forma kolonialnej przemocy, wpływająca nie tylko na społeczności ludzkie, ale także puszczę i licznie zamieszkujące ją byty, które odgrywają zasadniczą rolę w ich kosmologii i kulturze.

Zeznając przed trybunałem, wiekowy szaman Sabino Gualinga starał się uzmysłowić sędziom konsekwencje tego gwałtu na przyrodzie, opisując wyjątkowy stosunek Sarayaków do tego, co nazywają kawsak sacha, żyjącą puszczą.

W dolinie rzeki Bobonaza, gdzie osiedli przodkowie Sarayaków, lasy nie są tym, czym zwykle wydają się być: bezosobowymi ekosystemami, czy to w postaci rezerwatów biologicznych czy zasobów surowców, które da się spieniężyć. Góry, drzewa, bagna i rzeki wyjaśnia Don Sabino llaktas, wioskami czy miasteczkami, tworzącymi rozległą kosmologiczną architekturę, zamieszkałą przez wszelkiego rodzaju istoty, zarówno ludzkie, jak i nie-ludzkie, głęboko ze sobą powiązane, współzależne i wzajemnie się stwarzające. Kawsak sacha to siedziba Amasangi i Sacha Runy, ostoja jaguarów i tapirów, a także źródło wody, pożywienia i lekarstw dla miejscowych społeczności ekologiczna i symboliczna podstawa ich bytu materialnego, kultury i historii.

Strategia strony skarżącej polegała na dobitnym uzmysłowieniu trybunałowi wyjątkowości tego, w jaki sposób Sarayakowie rozumieją puszczę i swoją z nią relację. Pozwoliło to na przedstawienie konfliktu nie jako sporu o kontrolę nad działkami gruntu i znajdującymi się w ich granicach surowcami, lecz przede wszystkim jako zderzenie dwóch kompletnie odmiennych koncepcji natury: puszczy jako surowca otwartego na kapitalistyczną eksploatację i puszczy jako żywego domu. Adwokat Mario Melo, główny pełnomocnik powoda, wyjaśnia, że w tym sensie świadectwo Sabino Gualingi było ważne, zdołał on bowiem przekazać, iż konsekwencje poszukiwania i wydobycia ropy powodują szkody wykraczające poza ludzkie interesy. Ponieważ odpowiedzialne za to formy przemocy skierowane są nie bezpośrednio przeciwko ludzkim ciałom, lecz przeciwko środowisku jak w przypadku podziemnych wybuchów i wylesień często w ogóle nie są postrzegane jako przemoc. Jednak z punktu widzenia rdzennych mieszkańców, w takim stopniu, w jakim ich tryb życia i bytowania był tożsamy z życiem puszczy, nadejście nafciarzy wyznaczyło wektor destrukcji. Jak wyjaśnia miejscowy lider José Galingua:

Teren, który zaminowano, stanowi ostoję zwierzyny. Za pomocą map podzieliliśmy puszczę na obszary łowieckie, strefy połowu ryb i rezerwaty, które uważamy za żyjący las i tam właśnie umieścili oni ładunki wybuchowe. Jest to obszar, który bardzo rzadko odwiedzamy, ponieważ są to miejsca święte.

Według międzynarodowej klasyfikacji materiał wybuchowy jest niebezpieczny, gdy jest przytwierdzony do ciała jest to klasa zagrożenia A. Do klasy B zalicza się materiał znajdujący się w budynku, wtedy można ewakuować ludzi. Z klasą C mamy do czynienia, gdy podejrzewa się obecność materiałów wybuchowych gdzieś daleko. Władze próbowały pomniejszyć znaczenie całej sprawy, twierdząc, że ładunki wybuchowe na obszarze Sarayaku należą do klasy C, bo znajdują się z dala od siedzib ludzkich i nie przedstawiają bezpośredniego zagrożenia. Nie ma zatem potrzeby ich usuwać.

Jednak dla nas ich obecność oznacza zagrożenie kategorii A i tak właśnie powiedzieliśmy urzędnikom: że te ładunki są przytwierdzone do ludzkiego ciała, do ciała ludu Sarayaku, ponieważ nasze terytorium to nasz dom. Dla obcych ten obszar nie jest żywym bytem, ale dla nas, którzy tu mieszkamy, tak właśnie jest. Spróbujcie wyobrazić sobie ładunki wybuchowe w pałacu prezydenckim w Quito albo w Białym Domu. Jak zareagowaliby obywatele, gdyby pod te budynki podłożono wiele tysięcy kilogramów trotylu?


Ważne było uświadomienie sądowi, jak blisko Sarayakowie związani są z górami, zatokami, drzewami; z Amasangą, Sacha Runą, Yashingu; i ze wszystkimi naturalnymi przestrzeniami, włącznie z zamieszkującymi je niewidzialnymi istotami, strażnikami ekosystemu. Istotom tym przysługują bardziej zasadnicze prawa niż nam, one bowiem są tym, kto chroni. Zależało nam, by sąd zrozumiał znaczenie terytorium Sarayaku i fakt, że jeżeli ono zniknie, to wraz z nim znikną zamieszkujący je rdzenni mieszkańcy.

Figury wyobrażające związki ziemia-ciało i architektoniczne metafory, stosowane przez José Galinguę dowodzą, że Sarayakowie postrzegają puszczę jako ekosystem nasycony człowieczeństwem i zasadniczo jako przestrzeń kulturową. We współczesnym obiegu prawnym jednak w przestrzeni ukształtowanej wedle zachodniej kosmologii, w której przyroda pojawia się jedynie jako zewnętrzny przedmiot ludzkiej eksploatacji koncepcja kawsak sacha okazała się kontrowersyjna i trudna do zrozumienia. Wymagała od sędziów spojrzenia na puszczę jak na coś więcej niż przedmiot własności, co oznaczało zdetronizowanie perspektywy ludzkiej i uznanie natury za podmiot przemocy i poszkodowanego. By wyjaśnić sędziom tę kosmo-polityczną konstrukcję, adwokat powoda powołał jako eksperta antropologa Rodrigo Villagrę Carreóna:

Sędzia przewodniczący: Panie Carreón, czy przysięga pan na swój honor i sumienie mówić prawdę, całą prawdę i tylko prawdę?

Ekspert: Przysięgam.

Przewodniczący: Może pan usiąść.

Ekspert: Jako antropolog chciałbym zacząć od omówienia powiązań funkcjonujących na różnych poziomach pomiędzy terytorium, kulturą i kosmologią Sarayaku. Ludzka działalność, życie i kosmologiczna ontologia są tu nierozerwalnie splecione. Istnieje współzależność. Wychowanie dzieci; kształcenie młodzieży, praktyki szamanistyczne, produkcja leśna, puszczańskie byty, Sacha Runa, są ściśle związane z życiem, ludzką działalnością i organizacją społeczną. Yachakowie, czyli szamani, stanowią niezbędny element tej łączności z żywą puszczą. Można powiedzieć, że pośredniczą oni między puszczą i ludźmi.

Puszczę zamieszkuje wiele istot [duchowych]. Z materialistycznego punktu widzenia to bzdura, ale tak głosi epistemologia rdzennych mieszkańców. (...) Mówimy o kosmosie jako o wzajemnie powiązanej mnogości el kawsak sacha, żywy las. Istnieją podziemne miasta, istoty mieszkające pod wodą, i te istoty są w kontakcie z szamanami.

Claude Lévi-Strauss podkreślał, że podczas gdy według zachodniej teorii ewolucji ludzie byli na początku zwierzętami, to rdzenni mieszkańcy Ameryki Południowej wierzą, że od początku ludzie byli ludźmi i zwierzęta też były ludźmi w tym sensie, że posiadały intencjonalność, zdolność dokonywania świadomych aktów, której zachodnia epistemologia im odmawia. Gdy te istoty znikają albo pozostają w negatywnej relacji z określoną osobą lub społecznością, wszystkie zwierzęta również znikają.

Mówiąc o mnogim kosmosie, mówimy o rewerberacji światów, mających ze sobą wiele wspólnego, w których znajdziemy Yachaków (uzdrowicieli), wioski, ludzi. Na przykład świat Sacha Runy, świat podziemny i świat podwodny są podobne do naszego. A zatem oprócz cech czysto materialnych tego, co dla nas jest zbiorowiskiem określonych gatunków roślin czy danym ukształtowaniem terenu miejsca te posiadają również domyślny aspekt duchowy. Są zamieszkane. Puszcza nie jest jednorodnym terenem, ale terytorium zamieszkanym, dynamicznym, na którym panuje wielka różnorodność. Faktu tego są świadomi ludzie, którzy tu mieszkają. W tym sensie terytorium, wiedza, możliwości i potencjał produkcyjny, a także reprodukcyjny, są ściśle ze sobą związane.

W swoim zeznaniu Villagra Carreón opisał cechę typową dla wielu rdzennych kultur obu Ameryk: przekonanie, że świat zamieszkują różnego rodzaju istoty i społeczności, ludzkie i nie-ludzkie1.Podstawą takiego myślenia jest przydawanie cech osobowych zarówno człowiekowi, jak i naturze, czego odzwierciedleniem jest idea, że istoty nie-ludzkie strukturują rzeczywistość w sposób pokrewny formom kulturowym, co można dostrzec na przykład w terminie llaktas wioski/miasteczka którym Sarayakowie określają poszczególne części puszczy. Antropolog Eduardo Viveiros de Castro w następujący sposób wyjaśnia ten aspekt myśli amerindiańskiej:

Zwierzęta i duchy uważają się za ludzi: postrzegają siebie jako antropomorficzne istoty zamieszkujące domostwa i osady, doświadczające swego otoczenia i posiadające kulturę (...) Będąc ludźmi w swym własnym kręgu, nie-ludzie widzą rzeczy tak jak ludzie. Lecz to, co widzą, różni się: to, co dla nas jest krwią, dla jaguara jest piwem kukurydzianym; to, co my postrzegamy jako błotnistą dziurę w ziemi, dla tapirów jest wspaniałą świątynią.2

Jeżeli fundamentem współczesnej nauki jest stopniowe uprzedmiotowienie rzeczywistości, to kanwą światopoglądu rdzennych mieszkańców Ameryki Południowej jest swego rodzaju perspektywizm, sposób postrzegania i uczestnictwa w rzeczywistości jako składającej się z wielu światów. W odróżnieniu od zachodniej kosmologii, w której to, co społeczne, zarezerwowane jest dla ludzi, w filozofii Indian Ameryki Południowej przestrzeń pomiędzy ludźmi i nie-ludźmi, ludźmi i naturą, jest od początku przestrzenią uspołecznioną. To, co my nazywamy przyrodą, dla nich jest społeczeństwem społeczeństw, międzynarodową areną, cosmopoliteią (...) truizm, którego uczy się każdy świeżo upieczony lewicowy bojownik że wszystko jest polityczne nabiera w przypadku rdzennych mieszkańców Ameryki Południowej radykalnej konkretności3. Koncepcja puszczy jako cosmopolitei oznacza, że wszystkie zamieszkujące ją istoty drzewa, jaguary, ludzie są rodzajem mieszkańców miasta,obywatelami bytu politycznego, na który składają się wielowarstwowe materialne i symboliczne więzy pomiędzy społeczeństwem i naturą. Natura natury jest społeczna i dlatego to, jak sobie naturę wyobrażamy, jak się do niej odnosimy i jak ją przedstawiamy czy to na forum sztuki czy prawa jest zasadniczo polityczne. Las to polis: polityczna arena, gdzie na nowo definiowane są pojęcia człowieka i praw.

Wprowadzenie do ekwadorskiej konstytucji w 2008 roku pojęcia praw natury było efektem działań, takich jak batalia prawna stoczona przez Sarayaków, a stanowiących część szerszego ruchu przeciwko neoliberalnym reformom lat 90. XX wieku. Sprawa Lud Keczua z Sarayaku przeciwko państwu Ekwador stała się precedensem w orzecznictwie dotyczącym praw nie-ludzkich. Po całych stuleciach kolonializmu, proces przed trybunałem był też odzwierciedleniem szerszego globalnego konfliktu, związanego z antropogenicznymi zmianami klimatu, wymieraniem gatunków i zanieczyszczeniem środowiska. Głęboko zakorzeniony w historiach kolonialnej przemocy, leśny sąd wzywa do ukonstytuowania uniwersalistycznej, wielogatunkowej polityki, wykraczającej poza to, co tylko ludzkie.

Tłumaczenie z języka angielskiego Marcin Wawrzyńczak

BIO

Paulo Tavares jest architektem mieszkającym w Brasílii, gdzie pracuje obecnie jako profesor na wydziale architektury i urbanistyki na Uniwersytecie w Brasílii. Autor licznych tekstów i wykładów wygłaszanych w rozmaitych kontekstach i miejscach, takich jak ETH Zurich, Haus der Kulturen der Welt, Ireland Biennale, Mercosul Biennale i Biennale w São Paulo. W 2015 roku był wizytującym pracownikiem naukowym School of Architecture na Uniwersytetach Princeton i Cornell. Uprzednio dr Tavares był nauczycielem projektowania i teorii przestrzennej w Szkole Architektury, Projektowania i Sztuki na uniwersytecie Pontificia Universidad Católica del Ecuador w Quito oraz w Centre for Research Architecture na uniwersytecie Goldsmiths, gdzie uzyskał stopień doktora. Jego prace pokazywane były w wielu miejscach na całym świecie, m.in. w BAK, Utrecht; Fundación PROA, Buenos Aires; Haus der Kulturen der Welt, Berlin; Taipei Biennale; ZKM, Karlsruhe. Założyciel platformy Autonoma, poświęconej badaniom i interwencjom miejskim.

* Zdjęcie w tle: klatka z filmu Forest Law (2014) Ursuli Biemann i Paulo Tavaresa. Dzięki uprzejmości autorów.

[1] Eduardo Viveiros de Castro, Cosmological Deixis and Amerindian Perspectivism, The Journal of the Royal Anthropological Institute, Vol. 4, No. 3, (Sep. 1998), s 469488.

[2] Eduardo Viveiros de Castro, Cosmological Deixis and Amerindian Perspectivism.

[3] Déborah Danowski and Eduardo Viveiros de Castro, Há mundos por vir? Ensaio sobre os meios e os fins, Cultura e Barbárie, 2014, s. 94.