Wprowadzenie | Estetyka kontyngencji

Krzysztof Gutfrański

Jako jedna z kanonicznych budowli podniesionego z ruin miasta, Zamek Ujazdowski jest symbolem Warszawy. Ze stolicą łączy go nie tylko widmowa rekonstrukcja na podstawie wedut Bernarda Bellotta i niepełnej dokumentacji fotograficznej, ale także jego potencjalność, to czym Zamek się nie stał: siedzibą Teatru Ludowego Wojska Polskiego czy wieczorowego uniwersytetu marksizmu-leninizmu. Odbudowany ze sporymi opóźnieniami, jest specjalnym przykładem anarchitektury stolicy, łączącej w sobie sarmackie fantazje z modernistyczną utopią socjalizmu, otwierając tę budowlę na ciągłą zmianę funkcji.

Stare radzieckie powiedzenie mówi, że przyszłość jest pewna, a przeszłość nieprzewidywalna. Przypomina mi ono o pewnym kwietniowym poranku 2010 roku. Miałem wtedy odebrać z hotelu dwójkę artystów z Etiopii. Przyjechali zrealizować program kulturalny w toruńskim Centrum Sztuki Współczesnej, odrywając się przy tej okazji na chwilę od trudów emigracyjnego życia w Warszawie. Za drzwiami jednego z pokojów zaskoczył mnie widok dwójki zapłakanych gości przed telewizorem. W pierwszej chwili nie mogłem zrozumieć, co się wydarzyło i jaki obraz dysponuje aż tak wstrząsającą siłą. Dymiące szczątki biało-czerwonego samolotu nie zapowiadały niczego dobrego. Prezydent nie żyje! dobiegł do mnie rozedrgany głos sprzed migoczącego telewizora...

Dzisiaj, siedem lat po Smoleńsku, można powiedzieć, że to niezwykle rzadkie zdarzenie zmieniło kompletnie debatę publiczną i relacje społeczne w Polsce. Jego konsekwencje, ze świadomością wszelkich różnic, da się porównać do architektonicznej oraz ideologicznej rekonstrukcji, będącej reakcją na zburzenie Warszawy. Jest to optyka krzywego zwierciadła czy uniezwyklenia opowieść o zburzonej Warszawie i horrorze II wojny światowej wzrosła głównie dzięki prasie, filmom, a przede wszystkim sile słowa mówionego, podczas gdy wciąż niewyjaśniona historia smoleńska rozprzestrzeniła się głównie przez internet. Mimo technologicznych i ideologicznych różnic oraz odmiennej skali rekonstrukcjikonserwacji, obie tragedie pozwalają lepiej rozumieć dzisiejszą estetykę zarządzania strachem, niepewnością, nastrojami separatystycznymi oraz wizerunkami aktów terroru, dystrybuowanymi przez media społecznościowe.

Roland Barthes, komentując mit wieży Eiffla, pisał: Architektura jest zawsze marzeniem i funkcją, wyrazem utopii i instrumentem wygody.  Doświadczenie Warszawy, obok kilku innych miast zrównanych z ziemią podczas II wojny światowej, przetarło nowe szlaki rozumienia współczesnej architektury i symbolicznej manipulacji dokonywanej za jej pomocą. Czym jest bowiem rekonstrukcja architektoniczna, reprezentująca wciąż tę samą budowlę? Czy odbudowana w dużym stopniu urbanistycznie jeden do jednego Warszawa jest wciąż tym samym miastem, czy raczej wyszukaną iluzją? Czy udające same siebie, widmowe budowle są wystarczająco wstrząsoodporne? I jaki wpływ ma ich nowa/stara funkcja na krajobraz społeczno-polityczny?

Punktem wyjścia piątego numeru Obiegu są paradoksy architektury Zamku Ujazdowskiego siedziby pierwszego Centrum Sztuki Współczesnej w Polsce, widziane z perspektywy estetyki kontyngencji. Mówi ona o przejawach kultury wizualnej, odnoszących się do prawdopodobieństwa ryzyka zagrożeń i strachu, których rozwinięte społeczeństwa starannie próbują uniknąć, niejako poddając się coraz większym ograniczeniom. Kontyngencję reprezentuje tu przesunięcie akcentów w kulturze wizualnej w kierunku kultury prawnej, zorientowanej na obiekt, zanurzonej w materialności i materiałach, w przepisach proceduralnych i formułach, cyfrowym kodzie zapełnionym fake news pospołu z podlizywaniem się ekspertom. Ta zmiana podejścia zaczęła być odczuwalna w polu polityki, kultury, czy, mówiąc bardziej ogólnie, estetyki mediowanej za pomocą sieci. Żeby zarysować to zjawisko, prezentujemy tu wątki związane z realizmem spekulatywnym, akceleracjonizmem, jak i dyskusją o ewentualności (kontyngencji), częściowo wykraczając poza rozważania formalnie dotyczące zdefiniowania możliwości.

W najprostszym ujęciu kontyngencja może być rozumiana jako próba pomyślenia wszystkich możliwości związanych z danym zdarzeniem, które mogą, ale też nie muszą się wydarzyć. Jak rozwija to Quentin Meillassoux w After the Finitude, w przeciwieństwie do etymologii szansyaleatoryczności, które dotyczą spadania, losowości, rzutu kośćmi, ewentualności jednego z wielu możliwych wyników kontyngencja wywodzi się z łacińskiego contingere, co oznacza wypadać, zdarzać się jest to niemożliwe do przewidzenia zdarzenie, które przychodzi do nas z zewnątrz, zaskakując siłą. Według Meillassoux:

Kontyngentne jest tym, co ostatecznie się zdarza czymś innym, czymś, co w swojej nieredukowalności do wszystkich wstępnie przewidzianych możliwości, kładzie kres jałowej grze, w której wszystko, nawet nieprawdopodobne, jest możliwe do przewidzenia1.

Zatem kontyngencja jest w rozumieniu Meillassoux raczej groźną mocą. Rozdziela historyczny fakt naszego istnienia od racjonalnej konieczności i wprowadza nowy rodzaj niepewności w nasze stosunki z teraźniejszością i przyszłością. Kontyngencja niejako ujawnia, że jesteśmy determinowani od wewnątrz i na zewnątrz przez anonimowe materiały proszę pomyśleć tu o ropie naftowej czy dyskusji wokół antropocenu. Pod tym względem myślenie o kontyngencji może być traktowane jako jedno z koniecznych do wykonania zadań, jeśli chcemy rozstać się z optymistycznymi iluzjami nowoczesności i rozumienia otaczającej nas spekulatywnej czasowości. Natomiast w perspektywie pozytywnej realizacja tego zadania oznacza zniesienie (ponowoczesnego) stanu żałoby za utraconymi aksjomatami i wartościami i (jednak) próbę pojęcia, czego oczekujemy od przyszłości.

W tym kontekście przyjrzenie się projektom architektonicznym również najnowszym, ruinom neoliberalizmu składającym się na szerokie spektrum reprezentacji kryzysu i obecnego neoreakcyjnego zwrotu prawicowego, jest o tyle istotne, że może pomóc w zrozumieniu, iż nasz czas nie biegnie już liniowo w tym sensie, że po przeszłości następuje teraźniejszość, a po niej przyszłość. Dzieje się raczej na odwrót: przyszłość wydarza się przed teraźniejszością, czas przybywa z przeszłości. Jeśli ludzie odnoszą wrażenie, że czas wypadł ze swoich torów albo utracił sens, czy też nie jest już taki jak kiedyś, dzieje się tak prawdopodobnie dlatego, że mają oni lub my wszyscy mamy trudności z przyzwyczajeniem się do życia w tak nieoczywistej czasowości.

Jeśli jesteśmy dziś post-wszystko, to dzieje się tak dlatego, że dane nam historycznie semantyki przestały działać. Przez co sama teraźniejszość wchodzi w jakiś sposób w spekulatywną relację z przeszłością. W zaskakujący sposób radzieckie powiedzenie o tym, że przyszłość jest pewna, a przeszłość czymś, co podlega nieustannym manipulacjom, nabiera nowej aktualności. Jeśli spekulatywność określa relację z przyszłością, kondycja post- oznacza sposób, w jaki za spekulatywną uznajemy samą teraźniejszość w jej relacji wobec przeszłości. Znajdujemy się w przyszłości, która przekroczyła uwarunkowania i określenia właściwe dla przeszłości. Wszystko to razem oznacza, że teraźniejszość nie jest tylko realizacją spekulatywnej przyszłości (pre-), lecz także przyszłością przeszłości, którą już przekraczamy. Jesteśmy dziś pozbawieni pozycji lub stabilności, czy też form, jakie oferuje nam przeszłość (post-).

Biorąc pod uwagę wszelkie spory pomiędzy lewicowo-krytyczną i prawicowo-reakcyjną odpowiedzią na neoliberalne przyspieszenie i mobilizację spekulatywnego czasu złożonego, obydwie one są wygodne dla wykuwającej się nowej formy kapitalizmu. Być może widać to obecnie wyraźniej w przypadku neoreakcyjnych tendencji prawicowych, które zyskują na sile w Europie ze względu na kryzys migracyjny, różnice ekonomiczne, rosnące rozczarowanie Unią Europejską i poczucie utraty narodowej tożsamości. W żaden sposób nie zaburzają struktur władzy, lecz umacniają je, manipulując przeszłością. W przypadku reakcji lewicowo-krytycznych także mamy do czynienia ze swego rodzaju stłumieniem do tego stopnia, że większość ludzi ma poczucie, iż nie może nabrać rozpędu w teraźniejszości, dokonywać zmian ani spoglądać w przyszłość, do której warto byłoby dążyć. W pewnym sensie globalna sztuka współczesna to zarówno symptom, jak i surogat tego braku przyszłości, co widać w nieustającej celebracji doświadczenia: doświadczenia estetycznego, postawy krytycznej, bycia 24/7, itd. Istnieje jednak od tego wiele odstępstw i odniesienie sztuki do spekulatywnej czasowości może pokazywać, że zbyt często fikcja rozumiana jest jako antonim rzeczywistości, a nie możliwość spojrzenia na nowo w przyszłość.

Kilka miesięcy temu polski rząd wystosował nietypową propozycję do grupy artystów i badaczy grupy Forensic Architecture, specjalizującej się w tworzeniu nowych strategii obrazowania, zdolnych do przewidywania przyszłych wydarzeń, jak także zaświadczania o tych nierozwiązanych z przeszłości. Propozycja została odrzucona. Problem Smoleńska staje się nowym statkiem Tezeusza i właściwie nie może mieć już jednego rozwiązania2. Jak wiadomo, statek, którym Tezeusz powrócił do ojczyzny wraz z młodymi Ateńczykami, został zachowany dla potomności, a starzejący się materiał był zastępowany nowszym i trwalszym. Plutarch zwrócił uwagę na kwestię tożsamości formy, odtworzonej z nieoryginalnego materiału o identycznych właściwościach. W XVII wieku Thomas Hobbes rozwinął ten problem o dodatkowe pytanie, dotyczące tożsamości materiału z rozebranego statku i budowy z niego innego. W przypadku Zamku Ujazdowskiego łatwiej uchwycić materialność tego porównania. Entropijny charakter powstałej po Smoleńsku narracji ma skalę porównywalną do tej o odbudowie Warszawy. Następujące i nieustające po katastrofie kryzysy, konstytucyjny, sądowy itd., oferują bogactwo materiału dla remakeów Rashômona, a także innego filmu tego samego reżysera Żyję w strachu. Odpowiedź na pytanie, jaka budowla powstanie na miejscu smoleńskiego krateru, powinna leżeć w interesie zarządzania kryzysowego. Często uzależniona też będzie od tego, kto lepiej wykorzysta kryzys w praktyce, kontrolując szokujące i zaskakujące obrazy. Tym bardziej inspiracją, jaką można wyciągnąć z estetyki kontyngencji, jest to, że umiejętność wyobrażenia sobie innej przyszłości niż ta proponowana, to coś więcej niż dobra zabawa.


                                                                            *

Prezentowane w pierwszej odsłonie teksty odnoszą się do zmiennych funkcji architektury, którą z pewną swobodą można traktować jako jedno z pierwszych mediów kontyngencji według Elye Ayache, jest nią dziś instytucja rynku. Anna Balázs zakreśla skalę drugiej fali transformacji postkomunistycznej na przykładzie kilku miast w Ukrainie. Sergiej Guskow przedstawia Ballardowską wizję neoliberalnego snu, jakim jest Moscow City, Kalia Dimitrowa zaś pokazuje postwspółczesną wizję neoreakcyjnej przemiany i odwrotu od modernistycznego racjonalizmu na przykładzie projektu Skopje 2014. Ewa Toniak i Anna Cymer kreślą hauntologiczną i postmodernistyczną historię architektonicznych wstrząsów Zamku Ujazdowskiego oraz odbudowy Warszawy. Lukáš Likavčan wprowadza natomiast swoją analizą nekrokratycznej siły psychicznej zbroi i samochodów SUV do estetyki kontyngencji, którą rozwiną tacy autorzy i autorki, jak Elie Ayache, Lee Weng Choy, Dy Ngoy w rozmowie z Manthią Diawarą, Denis Ekpo, Geert Lovink i Ned Rossiter, Maija Rudowska i Patrik Aarnivaara, Eglė Rindzevičiūtė i Witalij Strigunkow, Mick Wilson, Paula Lopez Zambrano i in.

W tym miejscu dziękuję Franco Ariaudo za gościnę, która umożliwiła mi napisanie tego tekstu oraz Pauli Lopez Zambrano i Zespołowi redakcyjnemu za cenne uwagi w trakcie pisania tego tekstu.

Zdjęcie okładki: Witalij Strigunkow, bez tytułu, 2017. Fotografia cyfrowa.

1 Quentin Meillassoux, After Finitude. An Essay on the Necessity of the Contingency, tłum. Ray Brassier, Continuum, Nowy Jork i Londyn, 2008, s. 108. Tłumaczenie fragmentu na język polski: Paweł Drabarczyk.

2 Dziękuję tutaj Lukášowi Likavčanowi za zwrócenie uwagi na paradoks Tezeusza.