Architektury posttraumatyczne

Kryzys i miejska zmiana na Ukrainie

Anna Balázs



Od zawsze toczymy wojnę z Eurazją. Historia Europy Wschodniej niesie ze sobą bagaż katastrofalnych pęknięć i traumatycznych przemilczeń, które wciąż wpływają na nasze odczytania przeszłości i wyobrażenia przyszłości. Orwellowska dystopia wojny absolutnej okazała się być równie istotna dla opisu rzeczywistości XX wieku, jak jego przewidywania na temat charakteru reżimów totalitarnych: tożsamość zmieniających się systemów ideologicznych oparta była na fluktuującym obrazie wroga, jako zawsze obecnego Innego. Jedną z najważniejszych konsekwencji tej historycznej niestabilności były kolejne rewizje przestrzenne: historyczne kataklizmy zmuszały większe lub mniejsze społeczności do porzucania dotychczasowych miejsc zamieszkania oraz zajęć i poszukiwania nowych, bardziej odpowiednich w zmienionych okolicznościach. W niniejszym tekście rozważam architektury traumy na Ukrainie w czasach radzieckich oraz po odzyskaniu niepodległości, pokazując, jak nieustannie powracający kontekst wojny ukształtował przestrzeń miejską w samym jej kształcie materialnym, a także w wymiarze symbolicznym. Wojna pozostaje niestety we współczesnej rzeczywistości Ukrainy tematem aktualnym. Aneksja Krymu przez Federację Rosyjską w 2014 roku oraz trwające wciąż walki w Donbasie stawiają kraj w samym centrum poważnego geopolitycznego konfliktu, co prowadzi do radykalnych zmian w miejscowych układach geograficznych, politycznych i kulturalnych.


1. Prypeć

Gdy przyjrzymy się stu ostatnim latom historii Ukrainy, to okaże się, że doświadczenie wojny nieustannie wpływało tu na zbiorową świadomość, nawet w okresach pokoju. Najbardziej ewidentnym tego przykładem jest katastrofa elektrowni atomowej w Czarnobylu w 1986 roku, którą jej uczestnicy i świadkowie nader często interpretują jako szczególny rodzaj doświadczenia wojennego. To reakcja wpisująca się w ogólną atmosferę tego okresu, naznaczonego dyskursem zimnowojennym i wciąż nieodległą traumą II wojny światowej. W świecie, w którym kina Związku Radzieckiego pokazywały niemal wyłącznie filmy wojenne, a pokolenia, które przeżyły Wielką Wojnę Ojczyźnianą, wciąż były zawodowo aktywne, wydaje się ona uzasadniona. Należy pamiętać, że stanowi zagrożenia, chaosu i paniki po wybuchu reaktora towarzyszyło straszliwe poczucie, że nowy wróg jest niewidzialny: przeciętny człowiek z trudem rozumiał, co to jest promieniowanie i jak działa, a powstałe na tym tle poczucie niepewności zdawało się gorsze od dawnych i bardziej znajomych cierpień: To wojna nad wojnami. Człowiek nigdzie się nie ukryje. Ani na ziemi, ani w wodzie, ani na niebie. 1 .

Skutki niewidzialnej siły bojowej katastrofy atomowej objawiły się na rozmaite widzialne sposoby, na zawsze zmieniając naturalne i miejskie krajobrazy Polesia. Przyglądając się betonowemu sarkofagowi, przykrywającemu reaktor nr 4 (oficjalnie nazywanemu schronieniem), Thom Davies zauważa, że Czarnobyl został zakonserwowany przez państwo radzieckie w taki sam sposób, co Lenin: dwie wielkie obietnice świetlanej sowieckiej przyszłości leżą każda w swoim grobie, zmumifikowane, zakonserwowane po wsze czasy, a jednak każda na swój sposób wciąż żywe 2 . Widmo nie do końca zrealizowanej i gwałtownie zakończonej utopijnej przyszłości jest obecne we wszystkich przestrzeniach wokół Strefy Wykluczenia: maszerując popękanym betonowym chodnikiem w Prypeci, dawnym mieście atomowym, a dzisiaj stolicy wschodnioeuropejskiej turystyki katastroficznej, trudno nie poczuć niemal transcendentnej aury tego miejsca. Widok zarastających bujną roślinnością, kruszejących powoli betonowych budowli, przywodzi na myśl raczej ruiny starożytnej cywilizacji niż porzucone przemysłowe miasto. Modernistyczna architektura publiczna pozostaje pomimo rozpadu czytelna i łatwo można sobie wyobrazić, że Prypeć została celowo zaprojektowana jako monumentalny pomnik sowieckiej utopii. Jest to zresztą nieodległe od prawdy; jako że energia atomowa była jednym z najważniejszych symboli radzieckiego postępu naukowego, atomogrady takie jak Prypeć stanowiły wizytówkę systemu, a ich architektura i infrastruktura prezentowały poziom wyższy od ówczesnych standardów. Wraz ze spektakularnym załamaniem się nuklearnego projektu i upadkiem całego imperium, Prypeć stała się symbolem wszystkich niedoszłych przyszłości, których XX wiek nauczył nas się spodziewać 3.




Sławutycz

Oprócz słynnego na cały świat miasta-widma, katastrofa w Czarnobylu stworzyła też mniej znany miejski pomnik socjalistycznej utopii. Miasto Sławutycz wzniesiono kilkadziesiąt kilometrów od Prypeci dla ewakuowanych mieszkańców dawnego atomogradu. Ze względu na pilność przedsięwzięcia władze zastosowały ciekawą strategię: do projektowania zaproszono architektów z ośmiu republik ZSRR, każdemu zespołowi dając do zaprojektowania jedną dzielnicę. Planiści z Rosji, Ukrainy oraz republik bałtyckich (Estonia, Litwa, Łotwa) i kaukaskich (Armenia, Azerbejdżan, Gruzja) uznani architekci swego czasu zastosowali zaawansowane technologie budowlane, a także wprowadzili elementy stylistyczne typowe dla swoich krajów; budowę ukończono w rekordowym terminie półtora roku. Nowatorstwo projektu sprawia, że Sławutycz jawi się dzisiaj jako żywe muzeum architektury późnego ZSRR: każda z dzielnic, nosząca nazwę stolicy republiki, z której pochodzili jej projektanci, stanowi reprezentację nowoczesnej architektury epoki socjalistycznej w treści, narodowej w formie.

Ta skupiona w jedynym miejscu, obszerna prezentacja sowieckiego dziedzictwa architektonicznego jest niezamierzona i wynika z głęboko praktycznego imperatywu planiści nie mogli wiedzieć, że za trzy lata Związek Radziecki upadnie, a Sławutycz nabierze nowego znaczenia jako ostatnie miasto socjalistyczne. Podczas gdy wcześniejsze okresy radzieckiej urbanistyki dostarczyły liczne przykłady dla rozważań nad relacjami między ideologią i przestrzenią, Sławutycz daje nam wyjątkową okazję wyobrażenia sobie, co stałoby się nowym kierunkiem w socjalistycznym planowaniu miejskim. Tę architektoniczną nową falę jak sugeruje to wiele elementów miasta cechuje postawa skruszonego grzesznika, który uczy się na dawnych błędach, tak jakby po katastrofie czarnobylskiej już nic nie mogło być takie samo; jakby przekroczono jakąś psychologiczną granicę. W porównaniu z Prypecią, Sławutycz stanowi ulepszoną, bardziej zhumanizowaną wersję sowieckiej urbanistyki; antycypując zwrot ku architekturze ekologicznie zrównoważonej, planiści zrezygnowali całkowicie z transportu publicznego, jako że wszystkie dzielnice położone są od siebie w odległości najwyżej dwudziestu minut marszu. Przestrzeń publiczna wolna jest od propagandowych haseł, które były nieodłącznym elementem socjalistycznego miasta: nie ma tu pomników Lenina ani innych bohaterów komunizmu, a jedynie rzeźby przedstawiające motywy życia codziennego. Po raz pierwszy w historii radzieckiej architektury pojawiają się tu też domki jednorodzinne, przewidziane dla pracowników czarnobylskiej elektrowni, jako forma zadośćuczynienia za traumatyczne przeżycia. Ta zasadnicza rewizja wcześniejszych założeń urbanistycznych stanowi echo głębszego wstrząsu: katastrofa w Czarnobylu oznaczała zmianę paradygmatu, załamanie się poglądów wcześniej branych za pewnik. W cerkwi sławutyckiej znajduje się ikona przedstawiająca Jezusa otoczonego wianuszkiem dzieci wykazujących symptomy choroby popromiennej, ze zniszczonym reaktorem w tle. Nadejście Czarnobylskiego Zbawiciela zwiastuje początek nowej ery, w której nawet najbardziej pragmatyczni fizycy nuklearni kwestionowali zimny racjonalizm sowieckiego modernizmu.





Mariupol


Podczas gdy katastrofa czarnobylska nastąpiła w ostatnich latach istnienia sowieckiego imperium, w istocie przyspieszając jego upadek, wojna w Donbasie wybuchła w okresie intensywnego społecznego wzmożenia. Gdy wspierane przez Rosję grupy separatystyczne zaczęły proklamować samozwańcze republiki na wschodzie kraju, Ukrainą zdążyła właśnie wstrząsnąć rewolucja Euromajdanu. Te dwa ściśle powiązane wydarzenia kulminowały w historycznym momencie zbiorowej autorefleksji, przyczyniając się do powstania ogólnonarodowego ruchu społecznego, składającego się z frakcji zróżnicowanych pod względem skali i programu politycznego. Zmiany dały się odczuć we wszystkich zakątkach kraju, ale najbardziej znaczące transformacje zachodzą na terenach przyfrontowych we wschodniej Ukrainie. Najnowsza historia Mariupola, półmilionowego przemysłowego miasta nad Morzem Azowskim, w dramatyczny sposób pokazuje, jak tektoniczne wstrząsy politycznych kryzysów mogą zmieniać rzeczywistość materialną i praktyki społeczne. Przed zajęciem przez siły separatystyczne wiosną 2014 Mariupol był jednym z zapomnianych ośrodków wschodnioukraińskiego okręgu przemysłowego, miejscem, gdzie przemiany ekonomiczne i ruchy intelektualne epoki postsocjalistycznej nie ujawniły się z taką siłą, co w bardziej centralnie położonych ośrodkach dawnego bloku wschodniego. Większość tkanki miejskiej pochodziła z czasów radzieckich i po rozpadzie Sojuza nie została już zmodernizowana czołgi-pomniki w parkach, mozaiki na ścianach budowli publicznych i wciąż działające kopalnie oraz huty sprawiały, że przybysz z innej części świata, a nawet z innych regionów Ukrainy, czuł się tu jak podróżnik w czasie. Wybuch wojny w Donbasie radykalnie zmienił stan rzeczy, a miasto stało się jednym z głównych celów interwencji humanitarnych, a także ukraińskiej działalności kulturalnej. Proces ten symbolizuje najlepiej miejscowy Dom Sowietów, budynek administracyjny, który wypalony w efekcie walk stał pośrodku miasta niczym wielki znak zapytania: co zrobić z architektonicznym dziedzictwem ZSRR trzydzieści lat po upadku komunizmu odbudować w niezmienionej formie, czy skorzystać z okazji i wznieść coś, co odzwierciedli wyzwania teraźniejszości? Wydarzenia ostatnich kilku lat pokazują, że Mariupol wybrał ścieżkę zmian. Miejscowi aktywiści zrealizowali od 2014 roku kilka inicjatyw, które przekształciły przestrzeń miasta i wykreowały nowe wizje przyszłości. Pojawienie się hipsterskich kawiarni, przestrzeni coworkingowych i ruchu turystyki miejskiej to przejaw globalnych trendów w miejskim rozwoju, jednak absolutna nowość tych i podobnych zjawisk w lokalnym kontekście czyni Mariupol jedynym w swoim rodzaju laboratorium drugiej fali postsocjalistycznej transformacji. Jeżeli Czarnobyl stanowił gwóźdź do trumny sowieckiego imperium, to wojnę w Donbasie można postrzegać jako symboliczny moment rozliczenia się z otwartymi wątkami socjalistycznego dziedzictwa, okazję wykorzystania potencjału dziejowych zawirowań celem spojrzenia na trudne kwestie z nowej perspektywy.

Tłumaczenie z języka angielskiego Marcin Wawrzyńczak




BIO

Anna Balázs węgierska antropolożka mieszkająca i pracująca w Manchesterze (Wielka Brytania). Urodziła się w Budapeszcie w 1990 roku, zaraz po upadku komunizmu. Studiowała teorię sztuki i designu, socjologię i urbanistykę, zanim odkryła swoje prawdziwe powołanie w antropologii społecznej. Jej zainteresowania koncentrują się wokół kwestii zmieniających się znaczeń w architekturze i przestrzeni miejskiej krajów postsocjalistycznych, które bada na przykładach z Estonii, Rumunii i Ukrainy. Obecnie pisze na Uniwersytecie Manchester pracę doktorską na temat zmian urbanistycznych w  doświadczonym przez wojnę w Donbasie wschodnioukraińskim Mariupolu.

*Zdjęcie na okładce: Wnętrze spalonego budynku administracji miejskiej w Mariupolu. Fotografia: Anna Balazs, 2015.

[1]Swietłana Aleksijewicz, Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości, przeł. J. Czech, Wołowiec 2012, s. 41.

[2]Thom Davies, A Visual Geography of Chernobyl: Double Exposure, International Labor and Working-Class History, nr 84, 2013, s. 11639.

[3]Mark Fisher, What Is Hauntology?, Film Quarterly, nr 66 (1), 2012, s. 1624.